Właśnie dowiedziałem się o pewnej zasadzie: Jest tak, że jak ludzie mają jakiś stary, utrwalony sposób działania i wchodzi nowa propozycja, to ta nowa propozycja wydaje się jakaś taka... za tania, zbyt łatwa, jakaś taka lipna. Dlaczego? Bo nowe nie ma tej całej bogatej oprawy, w którą poobrastały wszystkie utrwalone sposoby działania: ceremonii, werbli, tytułów, odznak, hymnów, salw. Słowem, tego wszystkiego co zajmuje masę czasu i sprawia wrażenie, że to co robimy, jest wyjątkowe. A "nowe" chce przede wszystkim lepiej rozwiązać jakiś problem, o ceremoniale nie myśli.
.
Kiedyś spotkanie biznesowe wymagało rezerwacji sali, dojazdu wszystkich uczestników, reprezentacyjnego stołu i foteli, kawy, ciastek, obsługi, sprzętu multimedialnego. Co? Zdalnie? Na laptopie? A gdzie prestiż? Patrz, działa!
.
Na kurs angielskiego to trzeba dojechać, dziecko trzeba tam zawieźć, musi być budynek, stół, podręczniki, poziomy, lekcja 90 minut, no najmniej 45, grupy, kilka lat poznawania gramatyki, dyplomy. Że co? W izziLingo 25 minut? Zdalnie? Bez podręczników? Albo to zobacz: trening przez Messenger? (
https://bit.ly/3lU6pwJ) Angielski na jednej lekcji? (
https://bit.ly/3lC2yEu) Patrz, działa!

.
Ileż to szkół ma teraz problem braku nauczycieli. Ile jeszcze trzeba czekać, aż ktoś odważy się włączyć dzieciom dobry kanał na YouTube, przydzieli do klasy osobę dorosłą do opieki, np. ze świetlicy i odbędzie się lekcja dopóki kogoś nie zatrudnią. Jak to tak? Co to za lekcja? Przecież lekcja wygląda inaczej. Patrz, działa!
Komentarze
Prześlij komentarz